Wysłany: |5 Mar 2009|, 2009 01:05 Tazmanian Devils "Wrecktime"
Tazmanian Devils “WRECKTIME”
Druga po “ Evil boppin’ ” płyta szwabskich sajkowców. W dalszym ciągu brzmią tak zajebiście jak na pierwszej płycie,zupełnie jakby żywcem wyrwani z lat 80-tych z tym, że WRECKTIME jest znacznie fajniejsze. Ciekawsze utwory, lepiej zagrane i skomponowane do tego schizofrenia jak po amfowej trzydniówie. Takie kawałki jak: ”on the run” czy „the spider” albo „am i dreaming” wyrywają z kapci. Jedyną wadą jest to, że większośc kawałków podobna do siebie jak bracia kaczyńscy ale płytka i tak fajna i byle tak dalej.
Jedyną wadą jest to, że większośc kawałków podobna do siebie jak bracia kaczyńscy ale płytka i tak fajna i byle tak dalej.
Czyli jest dokładnie tak jak na jedynce, ale to nie wada, bardzo lubię "evil boppin'". Szkoda, że debiut wyszedł głównie na vinylu, nie mam jak tego słuchać w oryginale A "wrecktime" trzeba będzie nabyć, Tazmaniany to bardzo dobra kapelka.
_________________ WE ARE 138
"nie rozumiem po chuj było Polakom eksterminować ŻYDÓW za kształt nosa"
Mam pierwszą płytę, słuchałem jej dość dawno temu i nie zapamiętałem kompetnie nic. Ba, zdążyłem nawet zapomnieć o istnieniu tego zespołu. Z dwójką nie zaryzykuję bo z tego co napisałeś dalej jest tak samo.
Chyba, ze muszę jeszcze kilka razy przesłuchać tą pierwszą płytkę i się do niej przekonam, ale są ciekawsze rzeczy w kolejce
Chyba, ze muszę jeszcze kilka razy przesłuchać tą pierwszą płytkę i się do niej przekonam, ale są ciekawsze rzeczy w kolejce
Do jedynki się musiałem się troszkę przekonywać, ale jak już poszło to trzymało. Powiem tak - jak nie jesteś wielkim miłośnikiem starej szkoły psychobilly, to odpuść. Nie jest to pozycja wybitna, wszystko jest bardziej na zasadzie "od fanów dla fanów" jak na moje oko. Ja w każdym razie od czasu do czasu zarzucam, bo lubię.
"Killing kind of love" = leżę na deskach
A co do samego zespołu to mam kurewskiego pecha, dwa razy na żywo prawie widziałem - raz poszedłem i przesiedziałem, bo jakieś strucie czy przeziębienie mnie wzięło, drugi raz jak sobie obiecałem, że będę się bawił, to połowę występu przekimałem, bo się przeliczyłem przed koncertem
_________________ WE ARE 138
"nie rozumiem po chuj było Polakom eksterminować ŻYDÓW za kształt nosa"
Jedyną wadą jest to, że większośc kawałków podobna do siebie jak bracia kaczyńscy ale płytka i tak fajna i byle tak dalej.
Czyli jest dokładnie tak jak na jedynce, ale to nie wada, bardzo lubię "evil boppin'". Szkoda, że debiut wyszedł głównie na vinylu, nie mam jak tego słuchać w oryginale A "wrecktime" trzeba będzie nabyć, Tazmaniany to bardzo dobra kapelka.
No to masz pecha, bo ich dwójka też wyszła tylko na winylu.
Sinister Stomp
My Granny's Wild
The Mighty Desert
Leave Me Alone
I'm Stuck
Mr. Bartender
Daddy's Monster
Contaminada
Coffee Cup Man
Sputnik
Fear Of Darkness
I Don't Feel The Heat
Doggy Lovin'
Kto słyszał dwie pierwsze to tak jakby słyszał tą trzecią. Fajnie się słucha chociaz moim zdaniem to najsłabsza płyta w ich dorobku. Jesli ktoś jest ciekaw czy warto kupic: http://rapidshare.com/fil...BOREE_-2009.rar
Wiek: 33 Dołączył: 01 Sie 2006 Skąd: Section Warsaw
Wysłany: |20 Lip 2010|, 2010 08:50
Płyt nie słyszałem, bo niestety po wysłuchaniu koncertu nie chciało mi się po nie sięgać. Po trzecim numerze, przestałem rozróżniać kolejne kawałki. Sztampa. Szablon. Brak oryginalności. Nuda.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach